piątek, 13 listopada 2009

Zwiększanie wydajności organizmu - część pierwsza - Energy drinki.

Witam! Dzisiaj napiszę o popularnej metodzie zwiększania wydajności naszego organizmu. Są to napoje energetyczne, tzw. energy drinki.

Wikipedia mówi o nich:
"Napoje te przeznaczone są dla osób wykonujących wzmożony wysiłek fizyczny lub psychiczny. Zwiększają szybkość reakcji i wydolność organizmu, wzmacniają koncentrację, przeciwdziałają zmęczeniu oraz przyspieszają metabolizm. Z tych powodów są spożywane przez kierowców na długich trasach, studentów oraz osoby będące na kacu. Cieszą się także dużą popularnością na imprezach klubowych. Mają jednak wiele skutków ubocznych, mogą powodować m.in. uszkodzenia układu nerwowego."

Większość energy drinków ma podobny skład: kofeina, tauryna, cukier oraz witaminy z grupy B. Z tego powodu mają podobny smak i zapach.

Moje doświadczenia z energy drinkami sięgają początków szkoły średniej.  Piję je od czasu do czasu, głównie dla smaku, nie zaś dla efektów pobudzających Kofeina nie chce działać na mnie, jedynie pierwsza butelka tego napoju spowodowała u mnie tylko nieznaczne zwiększenie tętna. Wtedy rzeczywiście byłem nieco pobudzony, ale potrzebowałem aż 1 litr tego specyfiku!  Gdy za kilkanaście dni wypiłem kolejną butelkę, efekt był podobny do tego, jaki występuje po wypiciu butelki Sprite'a tudzież Kubusia :). Ogólnie uważam, że nie warto wydawać pieniędzy na energy drinki, chociaż (tu przyznaję się bez bicia) smakują mi i od czasu do czasu je kupuję.

Podsumowując -  Jeśli czujesz się zmęczony, możesz wspomóc się energy drinkiem. Pamiętaj jednak, że jego działanie jest krótkotrwałe i mocno przereklamowane.
Na koniec zauważ, że nie różnią się one znacząco składem. Z tego można wysunąć krótki wniosek - najlepiej kupować te najtańsze (Moim faworytem jest Be Power z Biedronki).  Jeśli działają na ciebie, możesz je pić od czasu do czasu w celu zapewnienia sobie któtkotrwałego zastrzyku energii. Pamiętaj jednak, że picie energy drinków w dużych ilościach nie jest obojętne dla zdrowia i czas działania jest krótki, więc ENERGY DRINK NIE ZASTĄPI WYPOCZYNKU!

środa, 22 kwietnia 2009

Linux na komputerze domowym - czy warto?

W dobie komputerów domowych zdominowanych przez system z Redmond coraz częsciej słyszy się o Linuksie. Jest to system szerogo wykorzystywany w różnych dziedzinach, począwszy od superkomputerów, przez serwery, pda i telefony a na sprzęcie AGD i zabawkach kończąc. Jak wiemy Linux zdobywa coraz większą popularność na naszych komputerach domowych. Czym w ogóle jest Linux? Co przyczynia się do jego ciągle rosnącej popularności? Czym wyróżnia sie na tle innych systemów operacyjnych? Czy nadaję się on dla tzw. ZU (Zwykłego Użytkownika, czyt. lamera)? Na te inne pytania spróbuję odpowiedzieć w poniższej pracy.

Linux to jądro systemu, którego pierwsza wersja ujrzała swiatło dzienne w 1991 roku. Został napisany przez niejakiego Linusa Torvaldsa a obecnie jest rozwijane przez niezliczonych programistów. Jako ciekawostkę podam iż jajko to w tym roku przekroczyło długośc miliarda linii. Do widocznego skoku popularnośći w.w. systemu przyczynia się kilka faktów. Jednym z nich jest spartolony system Microsoftu Windows Vista. Ludzie chcąc poszukać alternatywy instalują albo starszy, bardziej udany system tej korporacji, albo właśnie Linuksa. Kolejnym argumentem jest fakt, iż Linux jest za darmo. W tym momencie pojaiwa się paradkos. Pomimo tego, że ma to wpływ na wzorst popularności, to powszechna opinia dotycząca darmowych rzeczy ukazująca się w przysłowiu "Nie ma nic na darmo" lub "Tanie mięso psy żerą" sugeruje ludziom, że Linux to szmelc. Z tą tezą zgodzić się nie mogę z paru powodów. Po pierwsze Linux jest szeroko wykorzystywanym, wysoce kompatybilnym, bezpiecznym i solidnym systemem. Jak wspomniałem na wstępie działa on na każdej platformie.
Uważam również, że warto zainteresować się owym OS-em z kilku względów:
- jest on bezpieczny, wirusy trzymają się od niego z daleka (odpada więc konieczność instalacji antywirusa),
- jest stabilny, zawieszenie go jest praktycznie niemożliwe,
- dzięki interplementacji winapi na Linuksa (Wine - Wine Is Not Emulator) można uruchamiać coraz więcej programów przeznaczonych na system Windows (Np. MS Office, Adobe Photoshop i inne),
- system plików Linuksa (ext3) nie fragmentuje się w przeciwienstwie do innych systemów plików (szczególnie ntfs i fat), tak więc nie wymaga on defragmentacji,
- nie ulega autodestrukcji tak jak Windows - Linuks raz zainstalowany działa wiecznie.
Przechodząc do kwestii Linuksa jako systemu na komputer domowy należy przyjrzeć się kwestii mnogości dystrybucji. Dystrybucja to zbiór programów tworzących system operacyjny oparty na jądrze np. Linuksa*.
Ja uważam, że mnogośc dystrybucji jest cechą pozytywną. Użytkownik ma wybór, może łatwiej dostowosać system do swoich potrzeb. Istnieją dystrybucje przeznaczone dla początkujących**(Mandriva, Ubuntu), dla bardziej obeznanych (Debian) lub zaawansowanych (Gentoo, Arch-Linux). Nie oznacza to jednak, że człowiek korzystający z Ubuntu jest lamerem.
Moim zdaniem Linux nadaje się do zainstalowania na komputerze domowym. Decyduje o tym większość jego cech, a szczególnie idiotoodporność, wirusoodporność i intuicyjność. Obecnie Linux radzi sobie z większością formatów multimedialnych (Od razu po instalacji mamy dostęp do szerokiej bazy kodeków), także tych w wysokiej rozdzielczości. Efekty graficzne przewyższają jakością te zastosowane w innych systemach, jednocześnie zużywając niewielkie zasoby (U mnie Compiz Fusion działał bez zająknięcia na GeForce 2).
Na koniec należy wspomnieć o tym, że Linux nie jest systemem idealnym, pozbawionym wad. Najwięszką wadą jest wciąż stosunkowo mała ilość działających gier. Mniej istotną fakt braku kompatybilności pakietów instalacyjnych stosowanych w różnych dystrybucjach.

Podsumowując, Linux jest praktycznie najlepszym wyborem, jeżeli chodzi o komputer wykorzytywany do korzystania z Internetu, programów biurowych itp. Jego konfigurowalność przyciągnie z pewnością ludzi znających się na rzeczy, jego intuicyjność i prostota nie powinna odstraszyć zwykłych użytkowników. Na dzień dzisiejszy nie polecałbym go jednak zapalonym graczom, ale wszystko wskazuje na to, że ta sytuacja się niedługo zmieni. Ja używam tego systemu przez dość długi okres czasu i jednego jestem pewien: nie zamienił bym go na żaden inny system.

* Istnieją też inne jądra, np. Gnu-Hurd, Solaris, BSD etc.
** Lamerów.

Powyższy tekst jest opublikowany na licencji Creative Commons - zezwalam na jego kopiowanie, modyfikowanie, wykorzystywanie w celach komercyjnych tylko w wypadku zachowania informacji o autorach.

wtorek, 3 lutego 2009

Nie czytaj tego!

Witam! 

Jako autor bloga chciałbym w tym poście poinformować, czego będzie on dotyczył. Poruszę tu sprawy ważne oraz te pozornie nieistotne. Będę pisał przede wszystkim o rzeczach kontrowersyjnych. Wszelkie uwagi proszę zgłaszać w komentarzach. Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników.